|
Tula - pierwsza fundacyjna Dama :) Jej przeszłość jest dla nas
zagadką, wiadomo tylko, że pewnego dnia do schroniska w Poznaniu
przywieziono około 8-letnią labradorkę. Spędziła tam 5 miesięcy
pokornie i bez emocji, została wysterylizowana, przybierała na
wadze, a łapkom coraz trudniej było dźwigać taką masę. Kiedy
zaczęła wątpić, że ktoś ją pokocha, trafiła pod skrzydła
Fundacji.

I tu zaczyna się jej nowe życie, bo Tula od pierwszych chwil
udowadniała, że zasługuje na uwagę i miłość człowieka. Przebadana,
okazała się zdrowym psem, który tylko trochę ciężko wstaje – co
zresztą zaczęło się poprawiać, odkąd pojawiły się spacery i zabawy
w domu tymczasowym. Posłuszna, znająca podstawowe komendy, nie
przysparzająca żadnych problemów – po prostu pies idealny. Skradła
serca ludziom Fundacji, a teraz kradnie je nowej rodzinie.
Tula została zaadoptowana przez Panią Dorotę, która nie może
przestać się zachwycać manierami naszej damy:

„Spacery z Tulką to istna przyjemność: jest grzeczna, słucha,
zatraca się w zapachach, bawi się piłką. Na górę po schodach się
nie zapędza, gdy idę na piętro, siada przy schodach i czeka, a gdy
schodzę, cieszy się i próbuje podskoczyć na przednich łapkach.
Nawet nie myślałam że to tyle szczęścia! (...)”
„(...) była u mnie koleżanka ze swoją 2-letnią wnuczką. Tulka
siedziała i pozwoliła na pogłaskanie się, a że Amelka była bardzo
delikatna, to nawet Tulka pozwoliła jej, aby sobie zajrzała i
popatrzyła, co też pieski mają w uszach. Potem oczywiście wspólnie
bawiły się zabawkami, które sobie po koleżeńsku powymieniały -
cudny widok.
A dzisiaj bardzo wesoło Tulka podbiegła do pieska sąsiada i się
długo wąchały. Nie było szaleństwa, ale nić sympatii i zadowolenia
z towarzystwa na pewno była i rzeczywiście ta jej dumna postawa
damy, gdy w pobliżu jest inny pies.

„Chodzimy dużo na spacerki, Tulka czasami tak pędzi, że ja muszę
dotrzymać jej kroku, lubi te spacery, a dzisiaj bawiła się ze mną
na ogrodzie i tak śmigała za piłką, aż miło było popatrzeć (...)
Tulka się już całkiem rozkręca. Uwielbiam jej te powitania z
zabawką w pyszczku, gdy ogonek lata :) .”
„Cieszę że, mam w domu kobiece wsparcie.”
Historia Tuli od schroniskowego boksu do "damy na włościach"
znajduje się
TUTAJ.
|